Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Boski Eros

Boski Eros

Próbując, w skrócie przedstawić podobieństwa jak i różnice między nauczaniem Jana Pawła II a Benedykta XVI na temat małżeństwa, miłości i seksualności, musimy wziąć pod uwagę długość obu pontyfikatów. Jest oczywiste, że Jan Paweł  II napisał o wiele więcej na ten temat niż papież Benedykt. U Jana Pawła II szczególnie ważne są katechezy na temat teologii ciała.

 

Papież Benedykt wypowiedział się szczególnie dobitnie poruszając temat miłości w encyklice „Deus caritas est”. Opierając się na tych dwóch tekstach możemy dojść do kilku ciekawych wniosków. Jana Paweł II w „Teologii ciała” sięga do greckiego pojęcia miłości eros, aby zastanowić się nad relacją tego co jest erotyczne, do tego co jest etyczne. U Benedykta, w encyklice „Deus caritas est”, eros jest punktem wyjścia rozważań o miłości.

Greckie pojęcie erosa ma rozległy wachlarz znaczeń. Według Platona „eros” oznacza intensywną siłę wewnętrzną, która porywa człowieka ku wszystkiemu, co dobre, prawdziwe i piękne, ku światu idei, ku Bogu. W literaturze pięknej, to porwanie ma przede wszystkim naturę zmysłową. Według Jana Pawła II platońskie i literackie rozumienie erosa można by przy odpowiedniej jego interpretacji pogodzić z nauką Pisma św.

W księdze Rodzaju jest opisany zachwyt pierwszego mężczyzny, gdy po obudzeniu się ze snu zobaczył nagą kobietę. Stał się z nią jednym ciałem (2, 23-25). Fragment ten „daje świadectwo wzajemnej fascynacji i wzajemnego wezwania człowieka poprzez jego męskość i kobiecość do owej „jedności w ciele”, jaka ma równocześnie urzeczywistniać zjednoczenie — komunię osób” (TC).

Papież Benedykt  w syntetycznym ujęciu encykliki, z opisu stworzenia człowieka jako mężczyzny i kobiety odczytuje prawdę, że człowiek ze swej natury dąży do bycia „kompletnym” i taki może się stać tylko w zjednoczeniu mężczyzny i kobiety. W zachowaniu Adama dostrzega erosa, i w ten sposób dopowiada myśl Jana Pawła II: „eros jest niejako zakorzeniony w naturze człowieka; Adam poszukuje i „opuszcza ojca swego i matkę swoją”, by odnaleźć niewiastę”(DCE)

Jednak „eros”, co bardzo wyraźnie zaznacza Jan Paweł II, może mieć wiele znaczeń i dlatego próba określenia stosunku wypowiedzi Jezusa z Kazania na Górze wobec rozległej dziedziny zjawisk „erotycznych” musi liczyć się z wielością interpretacji erosa. Pośród różnych propozycji rozumienia erosa papież uznaje, że do pogodzenia z chrześcijaństwem jest rozumienie erosa jako siły wewnętrznej,  „która „porywa” człowieka w stronę tego, co prawdziwe, dobre i piękne”(TC). Takie zdefiniowanie erosa może otwierać drogę ku Chrystusowi i jego nauce wyrażonej w Kazaniu na Górze.

Podobna myśl jest obecna w nauczaniu Benedykta. Definiując greckiego erosa nie nadaje mu jeszcze znaczenia chrześcijańskiego. Rozumie go jako „upojenie, opanowanie rozumu przez „boskie szaleństwo”, które wyrywa człowieka z ograniczoności jego istnienia i w tym stanie wstrząśnięcia przez boską moc pozwala mu doświadczyć najwyższej błogości. Wszystkie inne moce między niebem a ziemią wydają się w ten sposób jakby drugorzędnej wartości”(DCE) Papież Benedykt zauważa, że nawet pobieżne spojrzenie na koncepcję erosa ukazuje istnienie jakiejś relacji między miłością a Boskością. Tę myśl precyzuje stwierdzając, że „miłość obiecuje nieskończoność, wieczność — jakąś rzeczywistość wyższą i całkowicie inną w stosunku do codzienności naszego istnienia”(DCE).

Papieże tak samo definiują drogę do tego celu. Według Benedykta nie polega ona na prostym poddaniu się instynktowi. „Konieczne jest oczyszczenie i dojrzewanie, które osiąga się także na drodze wyrzeczenia” (DCE). Trzeba jednak dobrze rozumieć, że na tej drodze nie ma mowy o odrzuceniu erosa, „otruciu go” (Nietzsche).  Ekstaza erosa w kierunku Boskości i tym samym odkrycia jego prawdziwej wielkości, prowadzi poza siebie, ale to wyjście oznacza ascezę, wyrzeczenie, oczyszczenie i uzdrowienie.

W tym samym duchu pisze Jan Paweł II. Celem wyrzeczenia jest osiągnięcie tego co prawdziwe, dobre i piękne. Mówi o konieczności przezwyciężenia i przetwarzania tego, co płynie z pożądliwości, co zostało obciążone pożądliwością ciała.  „W tym, co „erotyczne” zachodzi potrzeba stałego odnajdywania oblubieńczego sensu ciała oraz autentycznej godności daru. Jest to zadanie ludzkiego ducha, zadanie natury etycznej. Jeśli nie podjąć tego zadania, samo „porwanie” zmysłów i namiętność ciała mogą zatrzymać się na samym pożądaniu pozbawionym wartości etycznej — i człowiek (oboje: mężczyzna i kobieta) nie doświadczy owej pełni erosa, która oznacza „porwanie” ducha ludzkiego w stronę tego, co prawdziwe, dobre i piękne — przez co również to, co „erotyczne”, staje się prawdziwe, dobre i piękne”(TC) .

Papież Benedykt innym językiem wyjaśnia na czym polega „zatrzymanie się na samym pożądaniu” – eros „staje się towarem, zwykłą „rzeczą”, którą można kupić i sprzedać, co więcej sam człowiek staje się towarem. W rzeczywistości to nie jest wielkie „tak” człowieka dla swojego ciała”(DCE). Jan Paweł II mówi o przyrodniczym, somatycznym, sensualistycznym spojrzeniu na ciało i seksualność, które jest  krytykowane przez Jezusa w Kazaniu na Górze. Gdyby przyjąć, że Jezus tak rozumie erosa trzeba by uznać, że Jego nauka jest surową przestrogę przed wszystkim co erotyczne. Dlatego papież Jan Paweł II odcina się od takiej interpretacji słów Jezusa uznając ją za błędną. Gdy człowiek przyjmie wartości etyczne może doświadczyć pełni erosa – erotyka ludzkiego życia stanie się rzeczywiście piękna i dobra.

Zdrowa wiara nigdy nie odcina się od cielesności i od jej erotycznego wymiaru. Problem jest jedynie w odkryciu wymiaru duchowego człowieka. Zgodne z wiarą chrześcijańską jest traktowanie człowieka jako bytu „w którym duch i materia przenikają się wzajemnie, doświadczając w ten sposób nowej szlachetności”. (DCE). Rozważania nad relacją ducha do ciała jest kolejnym ważnym tematem refleksji obu papieży. Cała teologia ciała Jana Pawła II jest wołaniem o nowe odkrycie ludzkiej cielesności na nowo zintegrowanej z duchem. Nowy człowiek, stworzony z miłości przez Boga mocą Chrystusowego odkupienia staje się po upadku na nowo wewnętrznie zintegrowany i zdolny do miłości. Benedykt mówi o odszukaniu wewnętrznej jedności, która pozwoli na nowo odkryć erosa. Dla Jana Pawła II etos, który rodzi się w sercu człowieka jest siłą konstytutywną erosa. Ujmuje to w następujący sposób: „eros” i „etos” w tej dziedzinie (erotycznej) nie rozchodzą się z sobą, nie przeciwstawiają się sobie wzajemnie, ale są wezwane do spotkania się w sercu człowieka — i w tym spotkaniu przynoszą owoce. Godny „serca” ludzkiego jest taki kształt tego, co „erotyczne”, który zarazem jest kształtem etosu: tego, co „etyczne”. Jest to stwierdzenie niezmiernie ważne równocześnie dla etosu i etyki”(TC).

Obaj papieże zdają sobie sprawę, że eros jest bardzo często interpretowany tylko w znaczeniu nie chrześcijańskim, natomiast etyka seksualna zostaje sprowadzana do norm, przykazań i zakazów w dziedzinie erosa, nie pokazując wartości ku jakim chce Chrystus otworzyć nasze serce. Papież Jan Paweł II interesuje się przede wszystkim połączeniem erotyki z etyką i w tym kierunku prowadzi swój wywód. Papież Benedykt interesuje się bardziej pogodzeniem tradycyjnej dychotomii między erosem a agape. Papież przyznaje, że w dyskusji filozoficznej i teologicznej te dwa rozumienia miłości były zradykalizowane aż do przeciwstawienia ich sobie. Eros był miłością pożądliwą, egoistyczną, a agape była miłością czystą, ofiarną. Pierwsza była miłością pogańską druga prawdziwie chrześcijańską. Papież krytykuje takie podejście uznając, że takie przeciwstawienie oderwałoby chrześcijaństwo od podstawowych relacji życiowych jakimi są miłość, małżeństwo, życie seksualne. Chrześcijaństwo bez erosa stanowiłoby samo dla siebie odrębny świat, który można by podziwiać, ale nie można by w nim żyć, bo byłby odcięty od całości ludzkiej egzystencji. Rozważania Benedykta przeradzają się w jawną obronę erosa. „Wiara biblijna nie buduje jakiegoś świata równoległego czy jakiegoś świata sprzecznego z  istniejącym pierwotnie ludzkim zjawiskiem miłości, lecz akceptuje całego człowieka, interweniując w jego dążenie do miłości, aby je oczyścić, ukazując mu zarazem jej nowe wymiary”(DCE). Dlatego erosa i agape — miłości wstępującej i miłości zstępującej — nie da się nigdy całkowicie oddzielić, a nawet trzeba je sobie przybliżyć. „Im bardziej obydwie, niewątpliwie w różnych wymiarach, znajdują właściwą jedność w jedynej rzeczywistości miłości, tym bardziej spełnia się prawdziwa natura miłości w ogóle”. Eros dojrzewa do agape. Początkowo jest pożądający ze względu na fascynację drugą osobą i wielką obietnice szczęścia, którą przed człowiekiem otwiera, to z czasem ulega przemianie, tak, że „będzie coraz bardziej szukał szczęścia drugiej osoby, będzie się o nią coraz bardziej troszczył, będzie się poświęcał i pragnął „być dla” niej. W ten sposób włącza się w niego moment agape”(DCE).

Rozważania prowadzą Benedykta do zaskakującej interpretacji erosa. Benedykt idzie jeszcze dalej niż Jan Paweł II, pozwalając sobie na nazwanie erosem, miłości samego Boga. „Bóg miłuje, i ta Jego miłość może być określona bez wątpienia jako eros, która jednak jest równocześnie także agape”(DCE) Gdy uświadomimy sobie, że eros był zawsze definiowany w taki sposób, że trudno go było traktować jako element chrześcijaństwa, gdy papież Jan Paweł II musiał z tego powodu szukać jego znaczeń możliwych do pogodzenia z nauką Jezusa, to Benedykt potwierdzając ten sposób myślenia, odwraca perspektywę patrzenia – eros nie musi być połączony z namiętnościami człowieka i definiowany jako siła wymagająca oczyszczenia. Istnieje także Eros Boski, który jest namiętny, ale całkowicie czysty i kochający. Jest to kolejny krok w refleksji Kościoła, ponieważ do tej pory Miłość Boska była raczej opisywana jako bezinteresowna, ofiarna, wyrzekająca się, miłość agape. Jeżeli miłość Boga jest także Erosem, to jest ona namiętna, twórcza, pełna pasji. Przecież taka miłość Boga została opisana za pomocą śmiałych obrazów erotycznych u Ozeasza i Ezechiela – co zauważa papież Benedykt.  Bóg kocha człowieka tak jak kocha człowiek zakochany, stęskniony bliskości drugiej osoby. Kocha całym sobą. Miłość Boga jest tak wielka, że Bóg występuje przeciwko sobie samemu zgadzając się na śmierć na Krzyżu. W Bogu eros zostaje w najwyższym stopniu uszlachetniony i tak oczyszczony, że stapia się z agape. O tym wszystkim pisał też Jan Paweł II w teologii ciała, pisał, że miłość, którą Bóg kocha człowieka jest podobna do oblubieńczej miłości małżonków, jednak nie nazwał bezpośrednio tej Boskiej miłości namiętnym erosem.

Te same intuicje zatrzymują uwagę obu papieży nad „Pieśnią nad pieśniami”, która jest zbiorem pieśni miłosnych śpiewanych w czasie żydowskiego wesela. Znajduje się one w kanonie pism natchnionych dlatego, że opisują relację Boga do człowieka i człowieka do Boga. Opisują głębokie, pierwotne pragnienie człowieka jakim jest zjednoczenie się z Bogiem. Pieśń nad pieśniami, równocześnie wysławia odkupioną przez Boga miłość małżeńską „wyraża doświadczenie miłości, która teraz staje się naprawdę odkryciem drugiego człowieka, przezwyciężając charakter egoistyczny, który przedtem był wyraźnie dominujący. Teraz miłość staje się troską człowieka i posługą dla drugiego. Nie szuka już samej siebie, zanurzenia w upojeniu szczęściem; poszukuje dobra osoby ukochanej: staje się wyrzeczeniem, jest gotowa do poświęceń, co więcej, poszukuje ich” (DCE). Ten wątek, zasygnalizowany u Benedykta jest obszernie rozwinięty w teologii ciała Jana Pawła II, który w  Pieśni nad pieśniami widzi jak „eros odsłania ludzkie oblicze miłości wciąż szukającej i wciąż jakby nie zaspokojonej”(TC). Miłość mężczyzny i kobiety szuka dopełnienia miłością ze strony Boga.  Prowadzi ona w kierunku okrycia sakramentu małżeństwa – mężczyzna i kobieta budują na bazie „mowy ciała” znak sakramentalny – znak miłości Boga do człowieka.

Stwórczy akt Boga, pełen życia i namiętnej miłości jest Erosem, który w człowieku wyraża się pasją tworzenia i kochania, ale nie po to, aby rozpłynąć się w przelotnych związkach, rozwiązłości seksualnej, ale aby zbudować małżeństwo, związek wyłączny i trwały, aż do śmierci – definitywny. „Ze względu na ukierunkowanie zawarte w akcie stwórczym, eros kieruje człowieka ku małżeństwu, związkowi charakteryzującemu się wyłącznością i definitywnością; tak i tylko tak urzeczywistnia się jego głębokie przeznaczenie” Bardzo ciekawa jest argumentacja Benedykta dotycząca konieczności takiej trwałości – miłość dąży do wieczności. W ten sposób eros połączony na trwałe z etosem staje się erosem-agape – idąc ścieżkami myślowymi Jana Pawła i Benedykta.

Obrazowi Boga monoteistycznego, czyli jedynego prawdziwego i wyłącznego, odpowiada małżeństwo monogamiczne, czyli wyłączny związek jednego mężczyzny z jedną kobietą. „Takie małżeństwo, oparte na miłości wyłącznej i definitywnej staje się obrazem relacji Boga z jego ludem, i odwrotnie: sposób, w jaki miłuje Bóg, staje się miarą ludzkiej miłości” (DCE). To miłość Boga przezwycięża podziały i buduje jedność. Jan Paweł II podobnie łączy monogamię z Przymierzem Bogu, czyli z wiernością i zawierzeniem jedynemu prawdziwemu Bogu (monoteizm). Dlatego cudzołóstwo jest dla niego przeciwieństwem wiernej i wyłącznej relacji człowieka z Bogiem, jest antynomią małżeństwa.

Istnieje jeszcze drugi obszar nauki Benedykta ciekawie współbrzmiący z nauką Jana Pawła II dotyczący relacji sakramentu małżeństwa do Eucharystii i odkrywania rzeczywistości Kościoła. Jest to jednak kolejny temat warty osobnego opracowania. Jak widzimy myśl obu papieży koresponduje ze sobą. Papież Benedykt ma inna umysłowość, posługuje się innym językiem w celu wyrażenia tych samych poglądów. Pojawiają się u niego nowe, rozwojowe wątki. W temacie małżeństwa, miłości, seksualności istnieje kontynuacja i stopniowy rozwój.

 

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: