Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (45)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (14)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (24)
Poronienie (2)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (39)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (34)
Historia i nowoczesność (22)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (37)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

In vitro – oczami zoologa

In vitro – oczami zoologa

Oto mój pogląd na sprawę, biologa śledzącego procesy fizjologiczne związane z rozrodem zwierząt, pozostawiając na boku ważne problemy etyczne, społeczne i religijne. Zastosowanie w medycynie wspomaganego rozrodu, przy użyciu zapłodnienia in vitro ze wszystkimi jego odmianami, jest eksperymentem przeprowadzanym na człowieku o rozmiarach, jakie dotąd chyba nie miały miejsca (urodziło się już ponad milion dzieci „z próbówki”). Jak każdy eksperyment, i ten może się skończyć sukcesem lub niepowodzeniem.

Procedura wspomaganego rozrodu odbywa się z zaburzeniem normalnych warunków fizjologicznych, począwszy od stymulacji mnogiej owulacji aż do hodowli zarodka in vitro przed przeniesieniem go do narządów rodnych kobiety. Dla biologa jest oczywiste, że jakiekolwiek zaburzenie normalnych warunków fizjologicznych odbija się niekorzystnie na procesach zachodzących w komórkach, zwłaszcza tych na poziomie molekularnym.

W organizmie kobiety komórka jajowa jest najlepiej strzeżona przed takimi niekorzystnymi wpływami, znacznie lepiej niż komórka nerwowa w mózgu. Zapłodniona komórka jajowa i wczesny zarodek mają też specjalną ochronę zapewnioną w organizmie matki (postęp w naukach biologicznych przynosi coraz to nowe informacje na ten temat).

Dojrzewanie komórek jajowych poza organizmem matki, a następnie rozwój wczesnego zarodka in vitro, wywołują zmiany w strukturach komórkowych i procesach molekularnych. Jakie są to zmiany i uszkodzenia, nie możemy przy obecnym stanie wiedzy szczegółowo określić. Że do uszkodzeń dochodzi, świadczy to, że zaledwie w kilkunastu procentach (maksymalnie 20) zabiegów zapłodnienia in vitro dochodzi do urodzenia dziecka.

W literaturze medycznej pojawiają się doniesienia o częstszym występowaniu wad wrodzonych u dzieci „z próbówki”, w porównaniu z dziećmi poczętymi fizjologicznie. Poddane analizie noworodki, poczęte in vitro, częściej były wcześniakami, miały niedowagę przy urodzeniu, liczniej występowały u nich zaburzenia w rozwoju układu sercowo-naczyniowego i mięśniowo-kostnego.

W 2005 r. opublikowano analizę rozwoju dzieci do piątego roku życia z pięciu krajów Europy, porównując po około 500 dzieci „z próbówki” i poczętych naturalnie. Stwierdzono, że te pierwsze częściej zapadają na choroby wieku dziecięcego i są poddawane zabiegom chirurgicznym, dłużej przebywają w szpitalu (przyczyny: porażenie mózgowe, epilepsja, astma, nowotwory, infekcje i wady wrodzone).

Monitorowanie rozwoju dzieci poczętych drogą in vitro jest trudne, bo niewielu rodziców chce ujawniać takie ich pochodzenie. Poza tym, brakuje danych o rozwoju tych dzieci w okresie dojrzewania, czy też jakim zdrowiem się cieszą jako dorośli (najstarsze dziecko „z próbówki” ma 30 lat). Czas pokaże, czy ten wielki eksperyment na człowieku będzie dla niego korzystny, a skrótowo przedstawione zagrożenia będzie można nazwać „problemami wydumanymi”.

 

Prof. ZOFIA BIELAŃSKA-OSUCHOWSKA, emerytowany kierownik Katedry Histologii i Embriologii SGGW, Warszawa

Tygodnik Powszechny, 28. 08. 2006


Podobne artykuły: