Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (45)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (14)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (24)
Poronienie (2)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (39)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (34)
Historia i nowoczesność (22)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (37)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Mąż jest w domu co dwa miesiące

Mąż jest w domu co dwa miesiące

Jestem mężatką prawie 20 lat, najmłodsze z trojga naszych dzieci ma 4 lata. Niemal przez cały czas trwania naszego małżeństwa stosowaliśmy z mężem metody naturalne, zalecane przez Kościół. Problem pojawił się dopiero wtedy, kiedy mąż wyjechał do pracy za granicę i przyjeżdżał do domu średnio raz na dwa miesiące.

Staraliśmy się bardzo zorganizować wszystko tak, żeby te jego wizyty wypadały w moim okresie niepłodnym, ale nie zawsze nam się to udawało. Od roku mąż bywa w domu wyłącznie w weekendy. Ma ogromną potrzebę bliskości – i stąd właśnie moje pytanie: czy w naszej skomplikowanej sytuacji możemy czuć się niejako usprawiedliwieni (w sensie niepoczytania nam tego za grzech ciężki), odbywając niepełne współżycie w moim okresie płodnym? Zawsze bardzo mi zależało na więzi z Bogiem. Starałam się jak najczęściej przystępować do Komunii Świętej. Chciałabym nadal móc to robić, ale, niestety, zazwyczaj nasze nieczyste – jak to określam – współżycie mi w tym przeszkadzało.

Małgorzata

 

Stworzenie szczęśliwego małżeństwa wymaga życia razem, w jednym domu, spania w jednym łóżku. Jeżeli para decyduje się na rozłąkę, musi mieć świadomość tymczasowości tego rozwiązania. Rozłąka nie powinna trwać długo.

Sakrament małżeństwa, rozumiany nie jako obrzęd liturgiczny w kościele, ale jako codzienne objawianie się Chrystusa w więzi małżeńskiej, wymaga realnej, cielesnej obecności mężczyzny i kobiety. Bóg przychodzi do ludzi w widzialnym znaku mężczyzny i kobiety. Tylko takie życie – w prawdziwym cielesnym kontakcie – pozwala budować zdrową więź małżeńską i rozwijać życie seksualne. Brak respektowania wymogów życia sakramentalnego, które realizuje się w cielesnej bliskości męża i żony, sprawia, że w wielu przypadkach dochodzi do zdrad, a nawet rozwodów.

Małżeństwo „eksternistyczne” – bez względu na racje, jakie przemawiają za decyzją o rozłące – będzie się zawsze borykało z problemami. I to nie tylko w sferze seksualnej, ale we wszystkich dziedzinach „wspólnego” życia.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że dłuższa rozłąka uniemożliwia wprowadzenie w życie zasad moralnych dotyczących współżycia seksualnego, czyli zawsze rodzi komplikacje w tej sferze, a czasami doprowadza do zdrady lub rozwodu.

W sytuacji, w jakiej się znalazło Wasze małżeństwo, nie ma dobrego rozwiązania. Nawet jeśli ktoś, tak jak Pani, bardzo się stara, aby odwiedziny męża przypadały na czas niepłodny, to przecież nie zawsze jest to możliwe.

Rezygnacja z bliskości cielesnej, potrzebnej jak powietrze małżeństwu widującemu się rzadko, też nie jest dobrym wyjściem. Odmowa zbliżenia seksualnego przynosi więcej szkody niż pożytku. Ten czas i sytuacja, w jakiej się znajdujecie, nie są także odpowiednie na decyzję o poczęciu dziecka.

Dopóki nie zamieszkacie znowu razem i nie rozpoczniecie normalnego życia małżeńskiego, nie uda się Wam w pełni uporządkować sfery seksualnej.

W tej perspektywie głównym wyzwaniem moralnym, przed jakim stoicie, jest możliwie szybkie przywrócenie Waszemu małżeństwu autentycznej wspólnoty życia.

 

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: