Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Napięcie między młodym Kościołem, a światem pogańskim

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa istnieje olbrzymie napięcie między Kościołem a światem pogańskim. Widać je wyraźnie w listach świętego Pawła, który dla potrzeb świeżo nawróconych chrześcijan, wywodzących się z pogaństwa, sporządza listę uczynków „pochodzących z ciała (sarks)” (Gal 5,19-24), wśród których wymienia relacje seksualne z prostytutkami — porneia – tłumaczone najczęściej jako rozwiązłość ( także w 1 Kor 6,12-20).

 

To samo słowo jest użyte także w 1 Kor 5,1-3 i oznacza zachowanie człowieka, który współżyje z żoną swego ojca. Paweł upomina Kościół w Koryncie, że toleruje takie zachowanie. Zaistniała sytuacja świadczy o mentalności pierwszej wspólnoty wiernych, którzy wyrośli w atmosferze wielkiej rozwiązłości seksualnej.

W katalogu grzechów Apostoł wymienia nieczystość — akatarsia (także w Rz 6,19; 1 Tes 2,3) — termin bardziej ogólny, określający różne zachowania seksualne. Inny termin — aseleia — rozpusta (użyty w Ga 5,19 i 2 Kor 12,21) oznacza również nieporządek w sferze seksualnej. W listach św. Pawła znajduje się także pojęcie arsonekoitês, które precyzyjnie określa homoseksualizm jako grzech seksualny (1 Kor 6,9; 1 Tym 1,10).

Rozwiązłość seksualna w Piśmie Świętym jest traktowana jako przeszkoda w drodze do świętości. Świętość człowieka, która jest definiowana jako uczestnictwo w świętości Boga, objawia się w przyjęciu nowego sposobu życia, który obejmuje sferę seksualną1. „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymajcie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać własne ciało w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie.” (1 Tes 4, 3-5). Droga świętości chrześcijańskiej jest w radykalnej opozycji w stosunku do życia pogan nie znających Boga. Ponieważ chrześcijaństwo jednoznacznie sprzeciwiło się wszechobecnej rozwiązłości seksualnej, nic dziwnego, że dla pogan nie rozumiejących takich wymagań Kościół – nowy Lud Boży wydawał się wspólnotą opartą na represyjnym prawie. Nie byli w stanie zaakceptować, że chrześcijanie współżyją seksualnie tylko w ramach małżeństwa, są sobie wierni, kochają i wychowują swoje dzieci. Życie chrześcijan wprowadzało ferment w pogańską społeczność. Pochodzący z drugiego wieku po Chrystusie autor listu do Diogeneta (koniec II wieku) z podziwem opisuje życie wyznawców Chrystusa. Chrześcijanie „Zawierają małżeństwa i mają dzieci, jak wszyscy inni, lecz nie porzucają niemowląt. Uznają wspólnotę stołu, lecz nie wspólnotę łoża. Żyją w ciele, ale nie według ciała. Żyją w na ziemi, lecz uważają się za obywateli nieba. Są posłuszni prawom, lecz poziomem życia wznoszą się ponad wszelkie prawa. Wszystkich miłują, a od wszystkich cierpią prześladowanie.(…) Obrzuca się ich oszczerstwami, a nic złego nie można im naprawdę udowodnić, przeklina się ich a oni błogosławią. Znieważa się ich a oni odpowiadają na to szacunkiem. Starają się być jak najlepsi, a uważa się ich za zbrodniarzy”2.

Pierwsze próby ukazania wartości aktu małżeńskiego

Bez próby zrozumienia konkretnej sytuacji, w której znalazło się chrześcijaństwo w pierwszych wiekach swojego istnienia, nie jest możliwe właściwe ocenienie nauki wielu ojców Kościoła odnośnie współżycia seksualnego. Słowa wyrwane z kontekstu wydają się nam potępieniem ludzkiego ciała, seksualności, współżycia seksualnego. Gdy tymczasem są one tylko potępieniem rozwiązłości seksualnej powszechnie panującej w tych czasach. Święty Hieronim obserwując żądzę mężczyzn współżyjących z prostytutkami chciał uchronić małżeństwo od tego typu zachowań: „Człowiek mądry powinien kochać swoją żonę z rozsądkiem a nie z żądzą. Niech poskramia lubieżność i nie pozwala ponieść się porywczości we współżyciu. Nic nie jest tak podłe jak kochać żonę jak kochankę. Z pewnością ci, którzy się łączą ze swoimi żonami dla dobra wspólnego i dla dobra rodzaju ludzkiego i dla wychowania dzieci, niech nie naśladują zwierząt (…) Niech nie przedstawiają się swoim żonom jako kochankowie, ale jako mężowie”3. We fragmencie tym dostrzegamy przeciwstawienie współżycia z żoną, współżyciu seksualnemu z kochanką. Zaznaczenie tej różnicy było szczególnie ważne w świecie pełnym rozpusty. To z tego radykalnego przeciwstawienia wypływały kolejne wnioski co do moralności współżycia seksualnego. Przeciwstawiano współżycie w celu zaznania jedynie przyjemności, (które kojarzyło się z poszukiwaniem prostytutek) współżyciu małżeńskiemu, które nastawione było na zrodzenie potomstwa.

Św. Klemens Aleksandryjski w Pedagogu definiuje cel współżycia seksualnego w małżeństwie. Jest nim „mieć piękne dzieci, tak jak rolnik rzuca swoje ziarno; troszczy się on o pokarm, pielęgnuje pole, aby na koniec podczas żniw zbierać owoce”4. Pragnienie pięknych dzieci nawiązuje do ideału Greków. Natomiast porównanie męża do rolnika, który rzuca ziarno, a żony do pola, które użycza ziemi, aby ziarno dojrzało, jest obrazem powszechnie używanym w starożytności5. Człowiek nastawiony na zrodzenie potomstwa był utożsamiony z człowiekiem szlachetnym, uczciwym, zajmującym się domem, pomnażającym swoje dobra. Człowiek oddający się prostytucji był jego przeciwieństwem. Radykalizm w przeciwstawieniu tych dwóch całkowicie odmiennych postaw prowadził do określenia bardziej szczegółowych norm moralnych. W Didaskaliach np. figuruje zakaz współżycia z kobietą w ciąży, motywowany tym, że jego celem nie będzie prokreacja, ale jedynie przyjemność6.

Dzisiaj, gdy patrzy się z całkiem innej perspektywy na sens współżycia seksualnego, takie rozróżnienia wydają się mało istotne. Przeciwstawienie przyjemności i prokreacji jest w ogóle niezrozumiałe, a dla niektórych staje się okazją do oskarżenia Kościoła o kształtowanie restrykcyjnego podejścia do seksualności. Wypowiadając takie osądy nie należy zapominać, że w tamtych czasach inaczej pojmowano zarówno miłość jak i małżeństwo. Do XVII wieku pierwszorzędnym motywem zawierania małżeństwa nie była miłość, ale troska o zapewnienie sobie bezpiecznego życia. Mężczyzna i kobieta zawierali związek małżeński nie dlatego, że się kochali, ale kochali się dlatego, że zawarli związek małżeński7.

Nie potrafimy już dzisiaj zrozumieć mentalności żyjących przed wiekami ludzi. Trzeba sobie jednak uzmysłowić, że przez całe wieki małżeństwo i rodzina wypełniały zadania znacznie szersze niż te, które się im dzisiaj przepisuje. Życie poza małżeństwem i rodziną oznaczało życie na marginesie społeczności. Rodzina była małym zakładem produkcyjnym: warsztatem rzemieślniczym lub gospodarstwem rolnym. Pełniła więc istotną i podstawową funkcję gospodarczą, zapewniając swoim członkom utrzymanie. Pełniła także funkcję ochronną w sytuacji, gdy nie istniał jeszcze system rent i emerytur czy jakichkolwiek innych ubezpieczeń społecznych. To w obrębie rodziny dokonywało się przekazanie kultury, zawodu, tradycji, religii8. Ludzie nie wyobrażali sobie życia bez małżeństwa i rodziny. Dzieci, ze wszech miar pożądane, nie były owocem miłości w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Liczne potomstwo nie tylko nadawało rodzicom sens życia, ale także budziło nadzieję na lepszą egzystencję materialną: stanowiło tanią siłą roboczą, zapewniało rodzicom bezpieczną starość, umożliwiało przedłużenie rodu9. Wymienione argumenty były na tyle silne, że nie kwestionowano sensu rodzenia dzieci. Motywacja religijna, która ukazywała dziecko jako dar Boży dodatkowo wzmacniała te przekonania. Wpływ na chęć rodzenia dzieci miała też świadomość kruchości życia. Narażone na przeróżne choroby trwało stosunkowo krótko. Epidemie potrafiły w ciągu kilku miesięcy zniszczyć większość populacji, panowała duża śmiertelność wśród noworodków. Matki rodziły dzieci ze świadomością, że tylko część z nich dożyje wieku dorosłego. Rodzenie dzieci miało olbrzymie znaczenie społeczne. Nie bez przyczyny Kościół poprzez wieki silnie akcentował wymiar prokreacyjny aktu seksualnego. Wydaje się, że ludzie minionych wieków uznawali jako naturalne właśnie takie podejście do współżycia seksualnego.

  1. Bez poznania spektrum poglądów moralnych dominujących w świecie grecko-rzymskim nie można zrozumieć dlaczego zaakcentowano prokreację jako cel współżycia małżeńskiego10:
    Stosunki seksualne w każdej formie są konieczne do zbawienia (zwolennicy wszystkich możliwych doświadczeń seksualnych)
  2. W żaden sposób stosunki seksualne nie są dozwolone dla kogokolwiek (antynomiści radykalni)
  3. Stosunki seksualne są dozwolone wszystkim pod jednym warunkiem, że uniknie się prokreacji (dualiści)
  4. Dla kobiet stosunki seksualne są przyzwoite tylko w małżeństwie; dla mężczyzn są dozwolone z ich żonami, konkubinami lub prostytutkami (Rzymianie)
  5. Stosunki seksualne są dozwolone tylko w małżeństwie i nastawione na prokreację (wielu pisarzy Starego Testamentu)
  6. Stosunki są dozwolone tylko w celu prokreacji (stoicy)
  7. Dziewictwo jest preferowane. W małżeństwie stosunki są dozwolone pod warunkiem, że ich przeznaczeniem jest prokreacja (większość Ojców Kościoła)
  8. Stosunki seksualne nie są nigdy dozwolone (ascetyzm radykalny)

Wśród przedstawionych poglądów obecnych w ówczesnym świecie chrześcijanie musieli wybrać rozwiązania najbliższe Ewangelii. Nie było w ogóle mowy o odrzuceniu współżycia seksualnego. W ocenie pisarzy chrześcijańskich skrajne poglądy potępiające współżycie seksualne reprezentowali gnostycy (pozycja 2, 3, 8). Wszyscy oni sprzeciwiali się z różnych powodów prokreacji. Ich opozycja z pewnością upewniała ojców Kościoła co do słuszności uznania prokreacji jako naturalnego celu współżycia seksualnego.

Istniały także napięcia wewnątrz Kościoła. Miały one wpływ na sposób argumentacji Ojców Kościoła. Niektóre wspólnoty chrześcijańskie infiltrowali gnostycy (pozycja 1), którzy preferowali wszystkie możliwe sposoby kontaktów seksualnych. Przez pierwsze III wieki istniało poważne zagrożenie dla Kościoła z powodu ich działalności. Liczne wystąpienia świętego Pawła przeciwko rozwiązłości seksualnej są właśnie polemiką z gnostykami (1 Kor 5,1-8; 6,12-13; Rz 6,1; Flp 3,18-19; Ga 5,13 itp.). Apokalipsa dwa razy wymienia nikolaitów (Ap 2,6; 14-15), którzy nawołują do rozpusty11. W liście św. Judy Apostoła dostrzegamy niepokój autora o wspólnotę chrześcijańską; „Wdarli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę (…) Ci właśnie na waszych agapach są zakałami, bez obawy oddając się rozpuście” (Jud 4, 12).

Drugą skrajność stanowił ascetyzm gnostycki. Dla tego nurtu małżeństwo, a tym samym i współżycie seksualne było tylko zepsuciem i rozpustą. Klemens Aleksandryjski broni świętości małżeństwa, a tym samym i współżycia seksualnego. Pisze on: „Są i tacy, którzy nazywają małżeństwo po prostu nierządem i utrzymują, że zostało ono przekazane przez diabła. I w swojej pysze powiadają, że tylko oni jedni naśladują Pana, który wszak ani się nie ożenił, ani na świecie niczego materialnego nie posiadał”12. W pierwotnym Kościele ascetyzm gnostycki miał swoje wpływy. Świadczy o tym liczna literatura apokryficzna (Ewangelia Egipcjan, Ewangelia Tomasza, Dzieje świętego Piotra, Pawła, Andrzeja, Jana, Tomasza) — swego czasu z pewnością czytana w Kościele. Pisma te nie zostały uznane przez Kościół jako natchnione przez Boga, autentycznie wyrażające Boże Objawienie między innymi z powodu potępienia małżeństwa, a więc i współżycia seksualnego. Na bazie silnego ascetyzmu pojawiają się w Kościele poglądy dystansujące akt seksualny od Boga. Hieronim zabrania współżyć przed Eucharystią. Cezary z Arles zabrania relacji seksualnych nawet kilka dni przed komunią świętą. Augustyn zachęca do zaniechania współżycia w okresie Wielkiego Postu. Zalecenia te będą praktykowane także w średniowieczu13.

Jak widzimy, samookreślenie się Kościoła nie było pozbawione trudnych dyskusji, przeradzających się czasami w otwarte i dramatyczne konflikty pomiędzy różnymi nurtami duchowości. Pozwalając sobie na pewien schematyzm — umożliwiający przedstawienie tych polemik, możemy dostrzec w pierwotnym chrześcijaństwie napięcie między zwolennikami rygorystycznego ascetyzmu enkratynów (panujących nad sobą) a obozem bardziej tolerancyjnym i elastycznym, który uważał taki ascetyzm za przesadę. Jego zwolennicy opierali się na filozofii klasycznej, szczególnie stoickiej i arystotelesowskiej. W kwestiach moralnych wystrzegali się radykalizmu na korzyść równowagi i zachowywania złotego środka. Nie widzieli więc potrzeby wyrzekania się pragnień seksualnych w drodze do Pana Boga. Przedstawiciele tych dwóch nurtów nie są wolni od uprzedzeń np. święty Klemens i św. Ireneusz z Lyonu zbyt łatwo utożsamiają enkratynów z gnostykami, którym przypisują między innymi dewaluację płciowości. Zaś niektórzy zwolennicy życia w dziewictwie niepotrzebnie odmawiają religijnej gorliwości małżonkom chrześcijańskim. Krytykując przesadę niektórych ascetów chrześcijańskich nie należy zapomnieć, że Kościół przyjął część idei zrodzonych w tych środowiskach wiary. Chodzi tu przede wszystkim o sposób życia, polegający na naśladowaniu życia ziemskiego Chrystusa poprzez życie w celibacie jak też bardzo ważną doktrynę o grzechu pierworodnym.

W tej sytuacji biskupi odpowiedzialni za Kościół podjęli się mediacji pomiędzy zwaśnionymi nurtami wspólnoty Kościoła. Potępiają oni jednoznacznie poglądy negujące wartość małżeństwa i seksualności pojawiające się często wśród ascetów. Bronią równocześnie dziewictwa jako najwyższego ideału życia chrześcijańskiego. Życie Kościoła biegło więc w dwóch nurtach, które Kościół w pełni popierał — życia w dziewictwie i życia w małżeństwie. Jednak gdy po edykcie mediolańskim Kościół stał się masowy i zarazem duchowo płytki zyskuje na znaczeniu pierwszy z tych nurtów. Jest on najbardziej płodny duchowo i z tego powodu intensywnie wpływa na świadomość Kościoła.


1 Por. J de Longeaux, Amour, mariage et sexualité d’après la Bible, Paris 1996, s.94-102.
2 Tacjan Syryjczyk, List do Diogeneta 5, W: M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, T.I, Warszawa 1975, s.118.
3 J-L. Flandrin, Un temps pour embrasser, Paris 1983, s.83.
4 Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue 83, 1, Paris 1991, s.186.
5 Por. tamże, s.186-187.
6 Por. J-L Flandrin, Un temps pour embrasser, s.84.
7 Por. Dictionnaire encyclopédique du Judaïsme. Sexualité, s.1047.
8 Por. W. Kawecki. Nowy model rodziny, „Homo Dei” 1(246) 1998, s.67-68.
9 Por. L. Dyczewski, Rodzina. Społeczeństwo. Państwo, Lublin 1994, s.34-35.
10 Por. J.T. Noonan, Contraception et mariage, Paris 1969, s.79.
11 Tamże, s.80-81.
12 Klemens Aleksandryjski, Stromateis, III, 6, 49,1-4., Za: J. Daniélou, H.I. Marrou, Historia Kościoła, Warszawa 1984, s.108.
13 Por. M. Bernos, Sexualité et religions, Paris 1988, s.181.


Podobne artykuły: