Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (45)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (14)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (24)
Poronienie (2)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (39)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (34)
Historia i nowoczesność (22)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (37)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

“Nie cudzołóż” w świetle KAZANIA NA GÓRZE

Człowiek, który słucha kazania Jezusa, to nie jest już człowiek niewinny i święty jak Adam i Ewa w raju (ludzie z prehistorii teologicznej), ale człowiek skażony grzechem pierworodnym, człowiek historyczny, który swoim stanem duchowym niczym się nie różni od człowieka współczesnego.

Człowiek ten może znać przykazanie „nie cudzołóż” i dzięki tej wiedzy mieć świadomość zła takiego czynu. Może także nie znać takiej normy życia np. będąc wychowany poza środowiskiem chrześcijańskim i jedynie odkrywać ją w swoim sumieniu, ponieważ w każdym człowieku „wypisana jest w jego sercu” (por. Rz 2,15).

W kazaniu na Górze, podczas którego Jezus podaje zasady nowej moralności znajduje się fragment dotyczący cudzołóstwa. Jezus zwraca uwagę nie tylko na ludzkie zachowanie, ale na to, co się dzieje w ludzkim sercu: „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,27-28).

W tym momencie Jezus dał całkiem nową wykładnię tego przykazania przenosząc jego rozumienie na inny poziom. Pokazuje, że „zewnętrzny czyn „nie cudzołóż” rodzi się nie w ciele, ale wewnątrz człowieka, w jego sercu. Dlatego mówi: „kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”. Jeszcze lepiej oddaje tą myśl dawny przekład: „już ją scudzołożył w sercu swoim”.

Ukazanie serca jako źródła grzechu nie ma nic wspólnego z kwestionowaniem pragnień i pobudzeń seksualnych, które w naturalny sposób rodzą się w relacji mężczyzny i kobiety. Mogą być one jednak uporządkowane dopiero wtedy, gdy człowiek pozwoli Bogu zmienić swoje serce. Bez przemiany serca człowiek może jedynie tworzyć zewnętrzne bariery chroniące go przed złem z pełną świadomością, że bez tych ograniczeń będzie bezbronny wobec nieuporządkowanych pragnień seksualnych. Dlatego kazuistyka Starego Testamentu była „nastawiona na tropienie wszystkiego, co wedle zewnętrznych kryteriów stanowiło taki „uczynek ciała”, nastawiona na zwalczanie „cudzołóstwa”, równocześnie otwiera dla tego cudzołóstwa różne legalne furtki. W ten sposób na gruncie wielorakiego kompromisu „przez wzgląd na zatwardziałość serc” (Mt 19,8), zamierzony przez Prawodawcę sens przykazania uległ wypaczeniu. Zatrzymywano się przy legalistycznym przestrzeganiu formuły” (TC)

Jezus kwestionuje takie legalistyczne podejście i wskazuje na serce jako źródło ludzkich czynów. W ten sposób określa wewnętrzny kształt, jakby duszę ludzkiej moralności. „Żywej, w znaczeniu egzystencjalnym, moralności nie kształtują jeszcze same normy przybierające formę przykazań, nakazów czy zakazów, jak w tym wypadku przykazanie „nie cudzołóż””(TC). Moralność w rozumieniu Jezusa Chrystusa, która nadaje sens ludzkiemu życiu „tworzy się w wewnętrznym dostrzeżeniu wartości” (TC). Jej centrum jest wnętrze człowieka, jego osobowe „ja”.

Każdy człowiek nosi w sobie, czyli nosi w swoim sercu „określone poczucie sensu ciała, zrodzone (…) w samej tajemnicy stworzenia, skoro wyłonił się z niej „jako mężczyzna i kobieta” (Rdz 1,27)”(TC).  W głębi ludzkiego serca są wypisane „odwieczne znaczenia” miłości, ciała, małżeństwa, współżycia seksualnego. Jest tam zapisany pełny obraz człowieka jako mężczyzny i kobiety, który należy odkryć i wydobyć na zewnątrz. Aby to się stało człowiek, do którego zwraca się Chrystus powinien „odnaleźć się w swoim wnętrzu, w swoim „sercu”(TC).

 

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: