Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Niepłodność ubocznym skutkiem leczenia

Niepłodność ubocznym skutkiem leczenia

Gdy nasz organizm choruje zażywamy lekarstwa, gdy straciliśmy rękę zastępujemy ją elementem sztucznym – protezą. Gdy serce chorego nie może samo pracować lekarz zakłada mu rozrusznik. Tego typu ingerencje w chory, ludzki organizm nie budzą żadnych zastrzeżeń moralnych. Sfera seksualna także w wielu wypadkach wymaga leczenia. Gdy chory cierpi na impotencję może zażywać np. preparat viagra.

 

Gdy jego organizm nie produkuje wystarczającej liczby hormonów potrzebnych do zachowania zdrowia lekarstwo uzupełnia ich brak. W jednych przypadkach podanie odpowiedniej dawki hormonów przywraca płodność i umożliwia kobiecie zajście w ciążę, w innych skutkiem ubocznym terapii przywracającej zdrowie jest niepłodność, np. osoba chora na białaczkę bierze leki cystostatyczne, które mogą spowodować nawet trwałą niepłodność.

Pomimo tego, że skutkiem tej terapii jest niepłodność, to jej pojawienie się, choć przewidywane, nie było ani celem, ani motywem leczenia. Leczenie zawsze podejmuje się z myślą o przywróceniu zdrowia pacjentowi a nawet o uratowaniu mu życia. Encyklika Humanae Vitae rozróżnia lekarską ingerencję w organizm chorego potrzebną dla powrotu jego zdrowia od ingerencji mającej za bezpośredni cel ubezpłodnienie aktu seksualnego. „Kościół natomiast uważa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków leczniczych, niezbędnych dla leczenia chorób, choćby wynikać stąd miała przeszkoda, nawet przewidywana, dla prokreacji, byleby ta przeszkoda nie była z jakichś motywów bezpośrednio zamierzona” (HV 15).

W dzisiejszych czasach w medycynie panuje moda na terapię hormonalną. Prawie każda kobieta spotkała się z propozycją zażywania hormonów. Nie można przeprowadzić skutecznej terapii hormonalnej bez szczegółowych badań, które określą jakich hormonów kobiecie rzeczywiście brakuje i w jakiej ilości potrzeba je uzupełnić. Gdy wyniki badań potwierdzają ich niedobór terapia hormonalna odbywa się zgodnie ze sztuką medyczną i jako taka jest moralnie dozwolona i wskazana. Jeżeli jednak takie badania nie zostały przeprowadzone nie można mówić o leczeniu domniemanej, niezdiagnozowanej choroby. Gdy nie leczy się choroby lub na błache problemy przepisuje się tak dużą ilość hormonów, że powodują one efekt utraty płodności, to mamy do czynienia z mniej lub bardziej zakamuflowaną formą zapisywania środka antykoncepcyjnego. Jest to działanie niemoralne.


Podobne artykuły: