Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (44)
Czystość przedmałżeńska (11)
Płodność i planowanie dzieci (13)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (4)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (20)
Poronienie (2)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (28)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (27)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (44)
Podejście do grzechów seksualnych (31)
Historia i nowoczesność (8)
Stereotypy (29)
Zdrada (11)
Historie z życia (34)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Przyćmienie duchowego wymiaru życia seksualnego

Przyćmienie duchowego wymiaru życia seksualnego

W dziele stworzenia „naturalny”, somatyczny oraz seksualny wymiar człowieka w pełny sposób wyrażał ducha, wzywał mężczyznę i kobietę do stworzenia osobowej komunii. W nowej sytuacji, jaka zaistniała po grzechu także i ten wymiar ich życia uległ osłabieniu i przyćmieniu.

Ludzki seksualizm stał się siłą w jakimś stopniu samorodną, nacechowaną znamieniem pewnego „przymusu ciała”, działającą wedle własnej dynamiki, ograniczającą wyraz ducha, ograniczającą przeżycie daru osoby oraz wymianę daru. „Ciało ludzkie w swej męskości i kobiecości straciło jak gdyby zdolność do wyrażania takiej miłości, w której człowiek – osoba staje się darem. (…) Jeśli sądu tego nie formułujemy w sposób bezwzględny, jeśli dodajemy w nim wyrażenie „jak gdyby”, to dlatego, że wymiar daru, owa zdolność do wyrażenia miłości, w której człowiek przez swą kobiecość czy męskość staje się darem dla drugiego, nie przestała w jakiejś mierze przenikać i kształtować miłości rodzącej się w sercu ludzkim. Sens oblubieńczy ciała nie stał się temu sercu całkiem obcy. Nie został w nim całkowicie wyparty przez pożądliwość, został przez nie tylko habitualnie zagrożony. „Serce” stało się miejscem wzajemnego przesilania się miłości i pożądliwości. Im bardziej pożądliwość opanowuje to serce, tym mniej (…) staje się wrażliwe na dar osoby, który poprzez oblubieńczy sens ciała wyraża się we wzajemnych odniesieniach mężczyzny i kobiety. Z pewnością też owo „pożądanie”, o jakim mówi Chrystus (…) nie zawsze jest jawne i oczywiste, czasem bywa ukryte tak, że właśnie każe nazywać się „miłością”, choć równocześnie przekształca jej autentyczny profil i tłumi przejrzystość daru we wzajemnym odniesieniu osób. Czy to znaczy, że mamy obowiązek podejrzewać ludzkie serce? Nie! To znaczy tylko, że musimy je sprawdzać”(TC).

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: