Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (45)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (14)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (24)
Poronienie (2)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (39)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (34)
Historia i nowoczesność (22)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (37)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Przymierze Jezusa Chrystusa z małżonkami

Przymierze Jezusa Chrystusa z małżonkami

Cała Biblia świadczy o błogosławieństwie Bożym spoczywającym na miłości ludzkiej. Czy już w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju nie napisano: „Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył, mężczyzną i kobietą stworzył ich” (Rdz 1,27)?

Cała jedna księga Starego Testamentu została poświęcona sławieniu miłości pełnej pożądania i wzajemnego upodobania, jednoczącego mężczyznę i kobietę. Ten poemat miłosny, Pieśń nad pieśniami, w którym wieje miejsca zajmuje zdrowy erotyzm jest częścią objawienia biblijnego, czyli Słowa Bożego skierowanego do ludzkości. Wśród jego najsłynniejszych wierszy czytamy:

„Jam miłego mego

i ku mnie się zwraca jego pożądanie.

Pójdź, mój miły, powędrujmy w pola,

nocujmy po wioskach!

O świcie pośpieszmy do winnic,

zobaczyć, czy kwitnie winorośl

czy pączki otwarty się,

czy w kwieciu są już granaty:

tam ci dam miłość moją”.

(Pnp  7,11-13)

Czyż nie jest to poetycki komentarz do tego, co wyraziła już Księga Rodzaju słowami: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24)?

Sam Jezus pobłogosławił miłość małżeńską. I to nie tylko przez swą obecność na weselu w Kanie (por. J 2, 1-12) i formalny sprzeciw wobec rozwodu i powtórnego małżeństwa (por. Mk 10,1- 12), lecz także przez to, że sam przeżywał największe małżeństwo z miłości w całej ludzkiej historii. Nie zrozum mnie źle. Wiem dobrze, podobnie jak ty, że Jezus prowadził dziewicze życie i nigdy się nic ożenił Inaczej być nie mogło. Czyż Syn Boży, który stał się człowiekiem i przyszedł na ziemię dla zbawienia wszystkich, mógłby się związać w sposób wyłączny z jedną określoną osobą? Ale właśnie miłość, z jaką Jezus oddaje się, powierza ludzkości, została ujęta przez Nowy Testament w formie prawdziwego przymierza małżeńskiego.

Już Stary Testament wyraził miłość Jahwe dla swego ludu w określeniach stosowanych do zjednoczenia małżeńskiego między oblubieńcem i oblubienicą: „ I poślubię cię sobie (znowu) na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana” (Oz 2,21—22). Zgodnie z tą tradycją, św. Paweł tak samo pojmował miłość Chrystusa dla Kościoła, pisząc: „Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,25—27).

Aby dobrze zrozumieć sens tego tekstu — często czytanego we mszy św. dla nowożeńców — musisz jasno zrozumieć, że dla Jezusa Kościół nie jest, jak ludzie to sobie czasem wyobrażają, ani organizacją, ani anonimową instytucją, ani „ czymś tam” (…) Dla Jezusa Kościół to Ktoś; to my wszyscy, to ta część ludzkości, która przyjmuje Jego miłość i daje na nią odpowiedź, to ukochana partnerka jego czułości dla wszelkiego stworzenia. Oto dlaczego symbolem Kościoła, w jego najgłębszej rzeczywistości, jest żywa osoba, kobieta, Maryja Dziewica.

 

Kościół Oblubienicą Chrystusa

W takiej perspektywie tekst Pawła jest bardzo wymowny. Chrystus umiłował i dalej miłuje Kościół tak, jak jedna osoba jest wstanie miłować drugą, jak mężczyzna może kochać kobietę. On oddał siebie na krzyżu za Kościół, i w ciągu historii On go oczyszcza i uświęca przez wodę chrztu. Za każdym razem, kiedy wymawia się nad nowym dzieckiem Bożym słowa rytuału -. „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, Jezus jeszcze jedno stworzenie wyrywa z mocy zła i wciela w tę Oblubienicę, którą pragnie mieć świętą i nieskalaną, to znaczy w Kościół, naprawdę zaślubiony przez Jego miłość.

Znaczenie miłości między mężczyzną i kobietą oraz głęboki sens płciowości chrześcijanie mogą zobaczyć w samej głębi miłości Chrystusa do swej Oblubienicy i w ramach małżeńskiego przymierza Jezusa ze wspólnotą Kościoła, którą wszyscy tworzymy. Tajemnicza wielkość ludzkiej miłości jest nieco dalej wspomniana w tekście św. Pawła i określona słowami: „Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (Ef 5,32).

To nie przypadek, że Jezus, Syn Boży, przyszedł na ten świat jako mężczyzna, podczas gdy Kościół jest z istoty żeński (oblubienica, małżonka, matka) i streszcza się cały w Kobiecie, Maryi! Nie na próżno Bóg stworzył na początku mężczyznę i kobietę. Oznacza to, że miłość ludzka jest wpisana w samo sedno myśli Stworzyciela i że małżeńskie zjednoczenie mężczyzny i kobiety jest w sposób nierozłączny związane z największym aktem miłości w całej historii – miłości Jezusa przelewającego swą krew na krzyżu za zbawienie ludzkości. Cóż za szeroka perspektywa!

Pozostaje nam teraz ukazać główne rysy tego przymierza miłości pomiędzy Nowym Adamem, jak czasem teologowie nazywają Jezusa, Nową Ewą, czyli Kościołem, reprezentowanym przez Maryję. Zobaczysz, jak rysy te naświetlają chrześcijańskie pojęcie ludzkiej miłości, a zwłaszcza małżeństwa.

Jak Jezus miłuje swą Oblubienicę?

Cztery cechy charakteryzują przymierze miłości pomiędzy Jezusem a nami, czyli Jego Kościołem. Jeśli je właściwie zrozumiesz, zrozumiesz istotę chrześcijańskiego ujęcia płciowości.

 

Autentyczny dar z siebie

Miłości Jezusa przybiera naprzód formę prawdziwego przymierza z siebie Ten, kto zawiera przymierze, czyni z siebie dar dla drugiego. Miłość Jezusa nie zwraca się ku Niemu samemu w jakiś narcystyczny sposób. Na wzór wiecznego życia w Bogu, które jest relacją miłości

między Osobami Boskimi, Jezus kocha zapominając o sobie i wydając siebie samego. „Chrystus umiłował Kościół i wydal za niego samego siebie” (Ef 5,25) Św. Paweł mówi także: „Obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20).

 

Miłowanie sercem i ciałem

Przymierze to jest dalej zarazem duchowe i cielesne. To pierwsze jest dość oczywiste: Jezus kocha ciebie całym swym umysłem, całą wolą i całym sercem, a więc w sposób prawdziwie duchowy. O wiele ważniejsze jest jednak podkreślenie, że kocha cię w sposób, który, bez naciągania, można nazwać „cielesnym”. Istotnie bowiem, aby zbawić ciebie całego, aby zbawić Ciało swego Kościoła, pozwolił na rozdarcie swego ciała — ze względu na ciebie i na Kościół.

Czyż nie jest to miłość prawdziwie cielesna? Musimy jednak posunąć się jeszcze dalej w chrześcijańskiej śmiałości. Zastanawiając się nad tym głębiej, trzeba stwierdzić, iż istnieje głębokie podobieństwo pomiędzy miłością, jaką Chrystus umiłował Kościół — i jaką daje nam w Eucharystii — a cielesną miłością między mężczyzną i kobietą. W spotkaniu seksualnym, po pewnym czasie dialogu i gry miłosnej, przychodzi moment, w którym mężczyzna składa w łono kobiety nasienie, zaczerpnięte z tajników jego ciała: jest to moment milczącej komunii, wzajemnego upodobania, po którym następuje zazwyczaj chwila odpoczynku, prostej wzajemnej obecności we wspólnej podzięce za ofiarowaną i otrzymaną przyjemność i radość.

Dzieje się podobnie, uwzględniając konieczną modyfikację, w czysto oblubieńczym spotkaniu eucharystycznym między Chrystusem – Oblubieńcem i Kościołem, Jego Oblubienicą. Po okresie słuchania, czyli liturgii słowa, po okresie wzajemnej obecności, czyli liturgii eucharystycznej, przychodzi moment komunii. I oto w wielkim porywie miłości, Pan wydobywa z głębi swego Człowieczeństwa ziarno życia — swoje Ciało eucharystyczne: „To jest bowiem Ciało Moje, które za was będzie wydane”. On składa w nasze ciało to ziarno życia, powierza je łonu swego Kościoła: jest to moment milczącej komunii, wzajemnego upodobania, w którym Kościół — czyli każdy z nas — może wyszeptać, jak oblubienica z Pieśni nad pieśniami: „,Jam miłego mego, a mój miły jest mój” (Pnp 6,3). Potem następuje chwila dziękczynienia, wzajemny odpoczynek Jezusa w nas i nas w Jezusie, kiedy składamy Mu dzięki za Jego obecność i staramy się Mu odpłacić miłością za miłość.

To wszystko może ci się wydawać bardzo nowe, trochę nawet śmiałe, tzn. przesadne. Jeżeli jednak nie będziesz stopniowo wchodził w tę wstrząsającą perspektywę, nie zrozumiesz nigdy całego piękna Eucharystii ani wspaniałej, chrześcijańskiej koncepcji miłości i płciowości. (…)

 

Umiłowałem Cię miłością Odwieczną

Związek ten jest nierozerwalny, gdyż bez względu na nasze niewierności i ich charakter, a nawet zdrady, Pan pozostanie wobec nas wierny na zawsze. Raz zawarte przymierze nie może zostać zerwane, przynajmniej z Jego strony. „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan” (Iz 54,10). Przez cierpienia swej męki, swe storturowane ciało, wylaną krew i przebite serce, Jezus chciał nam powiedzieć „W miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem” (Iz 54,8), „umiłowałem cię aż do końca” (por. J 13,1).

 

Miłość hojna i płodna

Przymierze Chrystusa i Kościoła, nierozerwalnie wierne, jest wreszcie płodne: jest źródłem życia. Jako chrześcijanie wszyscy narodziliśmy się z tej miłości do nowego życia w Królestwie. Dlatego też nazywamy często Kościół „naszą Matką”, „Kościołem świętym”, stwierdzając tym samym, że wszyscy ochrzczeni są niezliczonymi dziećmi tej miłości, hojnym owocem zaślubin między Jezusem i Jego Kościołem celebrowanych na krzyżu, a dopełnionych w Eucharystii.

 

Andre Leonard, Jezus i twoje ciało, Redakcja wydawnictw KUL 1992, s.16-20


Podobne artykuły: