Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (45)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (14)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (24)
Poronienie (2)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (39)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (34)
Historia i nowoczesność (22)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (37)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Radość musi być wspólna

Radość musi być wspólna

Jestem młodą mężatką. Mam pewne wątpliwości. Prawdę mówiąc, nie chcę pytać o to w konfesjonale, gdyż wielu księży albo w ogóle nie chce poruszać tematu ludzkiej seksualności, a nawet ostro się przed tym wzbrania, albo nie ma na ten temat pojęcia. Chciałam nawiązać do tego, co napisał Ojciec o możliwym zaspokajaniu żony przez męża po skończonym akcie seksualnym, jeśli wcześniej  nie miała orgazmu.

Nasze współżycie jest z dnia na dzień coraz piękniejsze i staramy uczyć się siebie coraz lepiej, jednak jeszcze rzadko mam orgazm. Mój mąż chce stosować się do Ojca wskazówek i pomóc mi w tym. Przez pieszczoty zawsze się to udaje, jednak odzywa się we mnie sumienie, że może to coś złego. Czy na pewno nie popełniamy grzechu? Ale przecież żona też ma prawo chcieć przeżyć satysfakcję seksualną, a nie zawsze jest na czas rozbudzona. Spotykam się z różnymi opiniami. Proszę o pomoc i wyjaśnienie tego problemu.

 

O grzechu nie może tutaj być mowy. Granicą wspólnego szukania przyjemności nie jest tylko zaspokojenie seksualne mężczyzny, związane z wytryskiem nasienia w czasie aktu seksualnego, ale wspólna satysfakcja męża i żony. U kobiety orgazm może nastąpić w czasie gry wstępnej, czyli jeszcze przed penetracją, równocześnie z wytryskiem męża lub dopiero po jego wytrysku.  Czas osiągnięcia orgazmu nie podlega ocenie moralnej. Istotą jest intencja odbycia pełnego aktu małżeńskiego. Poprzez orgazm dopełnia się akt seksualny, wybrzmiewa on do końca. Dążenie męża, aby także żona przeżyła największą przyjemność, jest wyrazem jego miłości.

Kobieta nie zawsze osiąga orgazm z taką samą łatwością jak mężczyzna. Badania pokazują, że u 70. procent kobiet orgazm jest osiągany poprzez pieszczenie łechtaczki. Zastanawiające jest, że tylko orgazm „po” rodzi u kobiet pytania natury moralnej. Podobnie jest i u Pani, mimo że pożycie seksualne ocenia Pani jako coraz piękniejsze. Trzeba przestać definiować stosunek seksualny jedynie z perspektywy aktywności mężczyzny. Koniec zaspokojenia seksualnego u męża nie oznacza końca tego przeżycia u żony. Gdy zacznie Pani tak myśleć, to ostatecznie uwolni się od wewnętrznych konfliktów i nieuzasadnionego poczucia winy moralnej. Wtedy będzie Pani w pełni cieszyła się doznawaną przyjemnością w akcie seksualnym bez względu na moment jej osiągnięcia.

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: