Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Unikanie współżycia ze strachu przed kolejnym poronieniem

Od trzech lat jestem mężatką. Bardzo kocham męża i wiem, że on mnie kocha. W ciągu ostatniego półtora roku trzy razy poroniłam, bardzo pragnęliśmy mieć dziecko. Chodzi o to, że nie jestem w stanie współżyć z mężem, tak bardzo się boję że mogę znowu przez to przechodzić, chodź bardzo pragnę dziecka, to nie wierzę już że może być dobrze i nie zniosłabym tego znowu, strach mnie paraliżuje. Mąż się ze mną zgadza i nie nalega na stosunki, po prostu kochaliśmy się bez stosunków, pieszczotami doprowadzając się do orgazmu.

Kocham go, potrzebuję jego bliskości i nie chcę aby myślał, że jest powodem moich grzechów, kimś kto doprowadza mnie do złego. Czuję pustkę, gdy grzeszę i okropne poczucie winy, które odbiera mi chęć do działania. Nie wiem jak się nam ułoży w przyszłości ale na razie nie jestem gotowa znowu próbować, już nie ufam memu ciału i nawet w dni bezpłodne nie czuję się bezpieczna. Bardzo proszę o odpowiedź jak mamy to wszystko pogodzić- nie obrażać Boga i być razem w sferze seksualnej.

 

Po poronieniu, tym bardziej po kilku, pojawia się lęk przed współżyciem i trzeba trochę czasu, aby sobie z nim poradzić. W tym czasie  miłość, czułość, cielesna bliskość męża są Pani szczególnie potrzebne, aby czuć się kochaną i przetrwać tak bolesne doświadczenie. Ocena moralna pieszczot nie zmierzających do pełnego aktu seksualnego musi uwzględniać waszą sytuację życiową.

Obdarzanie się miłością poprzez pieszczoty seksualne w tak trudnej sytuacji, gdy akt seksualny nie jest z racji lęku możliwy do podjęcia, na pewno niwelują możliwość grzechu ciężkiego. Moralność katolicka nie ma na celu wzbudzić w Pani lęk przed bliskością cielesną i zahamować Panią seksualnie, ale ma na celu rozwinąć waszą miłość małżeńską, także w wymiarze seksualnym.

Ewangeliczna moralność to nie tylko refleksja nad tym co jest złe w naszym życiu, gdzie popełniamy grzechy, ale coś o wiele bardziej ważnego – twórcze poszukiwanie szczęścia w waszym małżeństwie. Zdrowa intuicja moralna podpowiada (to co zresztą Pani bardzo dobrze czuje, ale formułuje w sposób negatywny), że trzeba dążyć do pełnego dobra, którym jest podjęcie współżycia seksualnego. Proszę więc zamiast tak silno przeżywać swoją grzeszność zastanowić się co mogę zrobić, abym cieszyła się pełnią jedności z mężem? Pan Bóg jest Bogiem miłości i kreacji, dlatego chce Pani pomóc znaleźć rozwiązanie.

Pełne współżycie seksualne może się pojawiać tylko wtedy, gdy powoli, stopniowo będziecie tworzyć warunki umożliwiające jego podjęcie, np. okazywać sobie miłość i wsparcie, tęsknić za sobą, szukać przyczyny tak częstych poronień. Jest konieczna wizyta u lekarza. Spokój sumienia znajdzie Pani wtedy, gdy pozna lepiej metody NPR, tak aby w poczuciu bezpieczeństwa współżyć w czasie niepłodnym. Na tej drodze z czasem poradzi sobie Pani z lękiem przed kolejną porażką, powierzy swoje życie Bogu, aby w którymś momencie odnaleźć w sobie nadzieję i odwagę podjęcia kolejnej próby zbliżenia i poczęcia dziecka.

 

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: