Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Wielki Wstrząs i zapaść eklezjalna

W historii świata było wiele wydarzeń, które otworzyły nowe karty historii, zainspirowały ważne zmiany w życiu ludzi. Te najbardziej istotne transformacje przemieniły życie całych społeczeństw.

Zdarzały się one co kilkaset lat. Charakteryzowały się tym, że „w obrębie kilku dekad społeczeństwo dokonuje nowego uporządkowania swego widzenia świata, podstawowych wartości, społecznej i politycznej struktury, swej sztuki, kluczowych instytucji. Po pięćdziesięciu latach jest to już inny świat, a ludzie wówczas żyjący nawet nie mogą wyobrazić sobie świata, w którym żyli ich dziadkowie, i w którym przychodzili na świat ich rodzice”1.

Kto pamięta tylko lata 90-te nie jest w stanie wyobrazić sobie warunków życia przed tym okresem.

W II połowie XX wieku ruch świata uległ wyraźnemu przyśpieszeniu. Rozpoczęły się wielkie przemiany, które radykalnie zmieniły oblicze społeczeństwa. Kościół jeszcze nie wyciągnął wniosków z transformacji związanej z przejściem ludzi z życia we wspólnocie wiejskiej do społeczności miejskiej, a już znalazł się w wirze nowych przekształceń związanych przejściem z epoki przemysłowej do informatycznej. Przemiany, które uruchomiła nowa transformacja sprawiły, że w ciągu 30 lat zmieniła się całkowicie sytuacja kulturowa świata. „W tym to okresie, mniej więcej od połowy lat sześćdziesiątych do początku dziewiędziesiątych, większość krajów uprzemysłowionych świata doświadczyła poważnej erozji warunków społecznych. Wzrastała przestępczość, załamywały się prawo i porządek, a życie w niektórych dzielnicach wielkich miast najbogatszych krajów stawało się prawie niemożliwe. Osłabienie więzi rodzinny jako instytucji społecznej, które postępowało przez przeszło 200 lat, uległo gwałtownemu przyśpieszeniu w drugiej połowie XX wieku.

W większości krajów Europy i w Japonii przyrost naturalny spadł tak znacznie, że w następnym stuleciu społeczeństwa te ulegną depopulacji, jeżeli powstałych braków nie wyrówna liczniejsza imigracja2. Spadła liczba małżeństw i narodzin, wzrosła gwałtownie liczba rozwodów; jedno na troje dzieci w Stanach Zjednoczonych rodziło się poza małżeństwem, a w Skandynawii aż połowa. Wreszcie nastąpił głęboki czterdziestoletni kryzys zaufania do instytucji społecznych. U schyłku lat pięćdziesiątych większość mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Europy ufała swoim rządom i swoim współobywatelom, na początku lat dziewięćdziesiątych – już tylko nieznaczna mniejszość”3. Według Drukera jesteśmy prawdopodobnie teraz w samym środku tej transformacji. Nie zakończy się ona przed rokiem 2010 czy nawet 2020. „Ale już obecnie zmieniła ona krajobraz polityczny, ekonomiczny, społeczny i moralny świata. (…) W pewnych dziedzinach — a zwłaszcza w społeczeństwie i jego strukturze — podstawowe przesunięcia już się dokonały”4.

W czasie Wielkiego Wstrząsu dokonują się też wielkie przesunięcia w sferze religijnej i moralnej. Owocem tych przemian w społeczeństwach, do tej pory porządkujących sferę publiczną w odniesieniu do Boga i dekalogu, jest pojawienie się coraz większej subiektywizacji w wyznawaniu wiary, otwartość na nowe doświadczenia religijne, traktowanie religii tylko jako metody zaspokojenia swoich potrzeb religijnych. Prowadzi to do zaniku masowej identyfikacji z Kościołem, ponieważ ten nie zaspakaja on wszystkich tych potrzeb. W konsekwencji wśród chrześcijan, którzy zostali w Kościele pojawiają się wątpliwości w moc przemieniającą ich religii. Zwątpienie to sprawiło, że w wielu miejscach Europy to nie Kościół ewangelizuje społeczeństwo uzdrawiając jego kulturę, ale niechrześcijańskie społeczeństwo kształtuje Kościół według swoich zasad i poglądów. Mówi się nawet o zapaści eklezjalnej, w takim samym sensie jak się mówi o zapaści ekonomicznej. „Po Francji proces ten stał się najbardziej widoczny w Holandii: w roku 1957 statystyki mówiły o 25% ludzi dalekich od Kościoła (…), w roku 1999 natomiast było ich już 60%, w ciągu następnych dwudziestu lat będzie ich prawdopodobnie 75%”5.

U progu epicentrum Wielkiego Wstrząsu papież Jan XXIII zwołał sobór watykański II. Dzięki niemu Kościół mógł czynnie uczestniczyć w wielkiej fali przemian. Zacząc się tak przekształcać, aby móc wypełnić swoją misję w nowej rzeczywistości społecznej. Te przemiany niosą w sobie wiele dobra jak i wiele błędów. Widać to na każdym kroku w przemianach zachodzących w duchowości, formacji wiernych, kulturze religijnej, podejściu do moralności, organizacji wspólnot religijnych. Wraz z umieraniem starego modelu Kościoła powoli wyłania się nowy porządek życia kościelnego. Kościół na nowo potwierdza swoją naukę, ale już w całkiem innym kontekście kulturowym. Swoje przesłanie kieruje do całkiem innych ludzi. Wyłania się nowa synteza jego nauki.

Badania socjologiczne nad szybkością przenikania do świadomości ludzi przełomowych odkryć wykazują, że potrzeba około 30-50 lat od dokonania odkrycia do zrozumienia ich wagi i powszechnego zastosowania w codziennym życiu. Jeżeli tak, to wchodzimy obecnie w przełomowy okres praktycznego zastosowania w Kościele wielkich idei Soboru Watykańskiego II. W najbliższych latach powinny wykrystalizować się najważniejsze nurty odnowy Kościoła, które ostatecznie wprowadzą jego duszpasterstwo w nową epokę. Wyłoni się model Kościoła adekwatny do wezwań jakie czekają go w przyszłości. Głęboka transformacja czeka także Kościół w Polsce. Wielu kapłanów, a także i biskupów nie zdaje sobie sprawy z tego, że ludzie przychodzący do Kościoła pochodzą z całkiem innego świata niż ci, dla których tworzono nadal dominujące formy duszpasterstwa.

Wielki Wstrząs a rewolucja seksualna

W latach 60-tych rozpoczęła się tzw. rewolucja seksualna. Destrukcyjne procesy uruchomione w czasie Wielkiego Wstrząsu szczególnie silnie zaatakowały małżeństwo i rodzinę. W przeciągu 20-30 lat Europę i Amerykę zalała plaga przedmałżeńskiego seksu, później plaga rozwodów, obecnie związków kohabitacyjnych. Taki styl życia rodzi wiele niewiary w możliwość trwałości związku mężczyzny i kobiety, podsyca niepewność wzajemnej wierności. Stan zagrożenia napędza popularność antykoncepcji. W II poł. XX wieku pojawiają się masowe aborcje, w skali nie znanej nigdy ludzkości. Otwarcie promuje się rozwiązłość seksualną. Prowadzi to do akceptacji najbardziej rozwiązłej seksualnie kultury homoseksualnej (nieprzypadkowo homoseksualiści należą wraz z prostytutkami do grupy zwiększonego ryzyka zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową i jako taka grupa powinni się regularnie badać).

Kontakt z pornografią staje się powszechny, także dla młodzieży (nawet telefonia komórkowa oferuje taką usługę). Wzrasta grupa ludzi nie umiejących radzić sobie ze swoją seksualnością. Nasila się przemoc seksualna, coraz powszechniejsze staje się molestowanie seksualne. Mało kto jednak walczy z przyczynami, wielu próbuje zwalczać objawy, np. aby obronić się przed molestowaniem seksualnym nie próbuje się ograniczać pornografii (przy której faceci się podniecają i masturbują na podstawie tych treści snują swoje fantazje erotyczne i próbują potem zrealizować w życiu), natomiast za zły dotyk wprowadza się coraz bardziej surowe kary. W Holandii pedofile oficjalnie zakładają partię polityczną i testują możliwość zalegalizowania pedofilii od lat dwunastu sformułowanej jako postulat niekaralności stosunków seksualnych z dziećmi powyżej 12 lat.

Kulturowy i moralny chaos Wielkiego Wstrzasu jet przedstawiany jako wyłanianie się lepszego świata. W licznych kręgach intelektualnych, które są zainspirowane filozofią Hegla przyjmuje się tezę, że świat w miarę swojego historycznego rozwoju staje się coraz bardziej doskonały. Ten metafizyczny, samoczynny postęp obejmuje także i rozwój duchowy człowieka. Nieprzerwanie trwa nie tylko proces rozwoju ludzkiego intelektu, ale także i potencjału ludzkiej duszy. W trakcie tej swoistej, immanentnej ewolucji6 człowiek staje się coraz bardziej uduchowiony, mądry, dobry i bezinteresowny. Z takiej wizji przyszłości świata płynie niczym nie zmącony optymizm, że ludzkość zmierza ku szczęśliwej przyszłości7. Jeżeli nawet istnieją silne obszary zła zakorzenione w mentalności ludzi, należą one do starego porządku nieodwołalnie odchodzącego w przeszłość. Jako relikty przeszłości są skazane na zagładę.

Pełna optymizmu perspektywa przyszłości być może odpowiada potrzebom psychologicznym człowieka. Nie jest jednak zgodna z rzeczywistością. Jeżeli można ją przyjąć w odniesieniu do rozwoju techniki i nauki to w żaden sposób odnośnie ludzkiej duchowości i moralności. W samym XX wieku zostało zamordowanych dziesiątki milionów ludzi. Więcej niż w jakimkolwiek innym wieku historii. Nie ma żadnych danych ku temu, aby uważać, że podobne ludobójstwa nigdy się nie powtórzą.

Nie przez przypadek z fałszywą wizją ludzkiej historii polemizuje Jan Paweł II już na pierwszych stronach adhortacji apostolskiej Familiaris Consortio — poświęconej właśnie zagadnieniom małżeństwa i rodziny. Papież wyraźnie zaznacza, że „historia nie jest po prostu procesem, który z konieczności prowadzi ku lepszemu, lecz jest wynikiem wolności, a raczej walki pomiędzy przeciwstawnymi wolnościami, czyli — według znanego określenia św. Augustyna — konfliktem między dwiema miłościami: miłością Boga, posuniętą aż do wzgardy sobą i miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga”8. Człowiek może dla miłości Boga wyrzec się wielu dóbr albo w imię zaspokojenia swoich egocentrycznych potrzeb wzgardzić Bogiem i Jego miłością. Dostrzegając to napięcie w sercu człowieka, Kościół patrzy realistycznie na historię, nie jest zainteresowany bezkrytycznym dostosowaniem swojej wiary i moralności do wszystkich osiągnięć czasów współczesnych.

Rozważania nad sensem historii mają duże znaczenie dla naszego tematu. W świadomości ludzi próbuje się bowiem zaszczepić przeświadczenie, że tradycyjną etykę katolicką dotyczącą seksualności należy zastąpić nową, postępową moralnością. Zakłada się przy tym z góry, że nowe zasady muszą być lepsze od zasad przyjmowanych dawniej, w mniej doskonałych okresach historii. To dogmatyczne założenie uniemożliwia jakikolwiek dialog. Rozumowanie oparte na przeciwstawieniu teza-antyteza jest nadzwyczaj proste: Kościół przez wieki uczył negatywnego spojrzenia na seks, obwarowywał go licznymi zakazami, lekceważył wolność wyboru kobiety, a mężczyźnie nie zapewniał wystarczającego zaspokojenia jego seksualnych potrzeb. Ponadto skazuje nie kochające się małżeństwa na dożywotnią mękę wspólnego życia, dąży do obarczenia małżonków dużą ilością dzieci, wymaga przyjęcia niechcianych, a poczętych dzieci. Celem realizowanego obecnie postępu jest ofiarowanie człowiekowi pełnej radości z życia seksualnego. Osiągnie się ją wtedy, gdy przyzna się każdemu niczym nieskrępowaną wolność w zaspakajaniu jego indywidualnych potrzeb seksualnych, wyzwalając go równocześnie z chrześcijańskiego rygoryzmu i braku tolerancji. Na miejsce wstrzemięźliwości seksualnej przed małżeństwem, wierności małżeńskiej, szacunku dla poczętego dziecka proponuje się — pozamałżeńskie stosunki seksualne, antykoncepcję, aborcję, rozwody, małżeństwa homoseksualne.

Zwolennicy tak rozumianego rozwoju w obyczajowości seksualnej uważają, że postępowe przemiany powinny ostatecznie stać się normą wartościującą dla skostniałego nauczania Kościoła9. Powinien on jak najszybciej zrezygnować ze swojej krytycznej funkcji wobec świata, a w zamian za to, usprawiedliwić i pobłogosławić dokonujące się zmiany10. Ponieważ tego nie robi, jest przedstawiany jako przeszkoda na drodze, zmierzającej ku świetlanej przyszłości. Jako reprezentant „starego porządku” nie rozumie on sensu zaistniałych przeobrażeń. Nie jest już w stanie nadążyć za biegiem ziemskiej historii. Z tego powodu kurczą się zastępy wiernych mu chrześcijan. Jedynym i ostatnim sposobem ratunku, szansą jego przetrwania jest podjęcie wezwania „otwarcia się na świat”, zamiast zamykać się w skorupie dogmatyzmu. Przyjęcie takiego sposobu myślenia sprawia, że opcja na rzecz seksualizmu staje się moralnie usprawiedliwiona. Zauważając manipulację rozumiemy dlaczego w wielu krajach świata papież jest przedstawiany jako osoba niesympatyczna, która z dziwną obsesją zakazuje ludziom radosnego korzystania z seksu. Natomiast jego oponenci czują się jak prorocy, którzy roztaczają przed Ludem Bożym nową perspektywę ewangelizacji. Bezkrytyczna afirmacja świata zapewnia im wyjątkową popularność. Łatwość z jaką docierają do ludzi nauki i kultury, ich pełne przyjaźni kontakty z politykami, szacunek mas mediów ukazują, że wystarczy się „ewangeliczne otworzyć”, aby pozyskać dla „Ewangelii” elitę kształtującą oblicze tego świata.


1 P. F. Drucker, Społeczeństwo pokapitalistyczne, s. 9-11.
2 „jeżeli nie nastąpi imigracja na wielką skalę z krajów mniej rozwiniętych, Japonia i znaczna część Europy będą tracić ludność w tempie przeszło 1% na rok, rok po roku, aż pod koniec XXI wieku zaludnienie w nich spadnie do ułamka obecnego stanu” F. Fukuyama, Wielki wstząs, s. 44.
3 Fukuyama, Wielki wstrząs, s. 14.
4 P. F. Drucker, Społeczeństwo pokapitalistyczne, s.9-11
5 W. Bühlmann, Modele chrześcijaństwa w trzecim tysiącleciu, W: Chrześcijaństwo jutra. Materiały II międzynarodowego Kongresu teologii Fundamentalnej, Lublin 18-21 września 2001, s.523 (518-551).
6 Por. H. Lubac, Medytacje o Kościele, Kraków 1997, s.186-187.
7 Por. R. Buttidlione, Dar ciała darem osoby. Autonomia sumienia wobec autonomii prawdy, W: Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich. Chrystus odwołuje się do zmartwychwstania, Red. T. Styczeń, Lublin 1998, s.117-118.
8 FC nr 6.
9 Por. H. Lubac, Medytacje o Kościele, s.186.
10 Por. R. Buttidlione, Dar ciała darem osoby, s.118.


Podobne artykuły: