Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Współżycie boli

Noc poślubna przyniosła zaskoczenie i rozczarowanie. Pełne współżycie okazało się niemożliwe – próba penetracji była dla mnie zbyt bolesna. Zaczęło się chodzenie po lekarzach… Po 6 latach udało mi się pokonać barierę i współżyć, ale nie było mowy o jakiejkolwiek przyjemności. I właściwie pod tym względem sytuacja nie zmieniła się do dzisiaj.

Za to my, jako małżeństwo po 20 latach nieszczęśliwego współżycia seksualnego, zmieniliśmy się bardzo. Ostatnie lata są bardzo trudne. Oddaliliśmy się od siebie psychicznie, a to ogromnie utrudnia, zwłaszcza mi, jakąkolwiek zmianę na lepsze w sferze seksualnej. Często czuję się jak bankrut życiowy, jak stworzenie z innej planety wśród ludzi, którzy mają to, o czym i ja – jak każda młoda kobieta – marzyłam. Mocno daje mi się we znaki także poczucie winy w stosunku do męża. Często miałam chwile zwątpienia, ale też ciągle szukałam – terapii, książek, rekolekcji.

W tej sytuacji nietrudno się chyba domyślić, że szukaliśmy też innych sposobów zaspokojenia. Potem były oczywiście dylematy (moje), czy w związku z tym nie przekraczamy pewnych granic, czy nie wchodzimy na teren grzechu. Mąż się denerwował. Nie mogłam znaleźć spokoju, nie wiedząc, jak to jest. Rozmawiałam z księdzem – dzisiaj myślę, że potraktował mnie zbyt surowo, mimo że naświetliłam mu problem. W efekcie to, co choć trochę nas z mężem zbliżało, okazało się owocem zakazanym.

MARTA

 

Przypadłość, o której Pani pisze, to dyspareunia – bolesność w czasie stosunku. Ma ona najczęściej podłoże ginekologiczne. Może być związana między innymi z vulvodynią, śródmiąższowym zapaleniem pęcherza lub zespołem jelita drażliwego. 90% kobiet z tymi chorobami odczuwa ból podczas stosunku. Przyczyną może być także endometrioza. Nie należy jednak wykluczać podłoża psychicznego.

Bardzo dobrze, że nadal szuka Pani pomocy. Medycyna ciągle postępuje naprzód. Być może teraz, po latach, znajdzie się ktoś, kto Pani pomoże. Takie cierpienia prowadzą do zaprzestania współżycia seksualnego (tzw. białe małżeństwa). To, że Pani tyle lat próbowała podejmować akty seksualne pomimo bólu, który odbierał możliwość przeżywania przyjemności, świadczy o Pani miłości do męża. Wasze małżeństwo jest dla obu stron trudną szkołą bezinteresownej miłości. Nic dziwnego, że przeżywa też kryzysy.

Kapłan, o którym Pani pisze, rzeczywiście potraktował Panią zbyt surowo, lekceważąc wartość Waszej intymności. Ucieczka od pełnego aktu seksualnego, który sprawia ból, i próba szukania bliskości niewywołującej cierpienia, jest w tej sytuacji normalną reakcją wrażliwych i kochających się małżonków. Jest pomysłem na wspólne szczęście, na cielesną bliskość, która będzie cieszyć. Takie poszukiwania nie mogą być złem moralnym. Proszę nie rezygnować z cielesnej bliskości z mężem w takich granicach, jakie są aktualnie możliwe.

 

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: