Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (29)
Celebracja aktu małżeńskiego (32)
Miłość ludzka w planie Boga (46)
Czystość przedmałżeńska (12)
Płodność i planowanie dzieci (35)
Początek życia ludzkiego (9)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (7)
Inicjacja, gra wstępna (22)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (11)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (35)
Poronienie (3)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (48)
Masturbacja (11)
Pornografia (11)
Seksoholizm (8)
Środki antykoncepcyjne (28)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (48)
Podejście do grzechów seksualnych (52)
Historia i nowoczesność (23)
Stereotypy (30)
Zdrada (11)
Historie z życia (42)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Z lęku przed porodem

Z lęku przed porodem

Moja żona po urodzeniu pierwszego dziecka czuła się wspaniale i na nowo odkryła swoją seksualność. Wszystko było tak, jak powinno, i w żadnym wypadku nie potrzebowaliśmy antykoncepcji. Zaplanowaliśmy drugie dziecko – była ciąża, przyjście maluszka na świat, wiele radości i… dużo negatywnych wspomnień z samego porodu (związanych głównie z bólem), które utkwiły w głowie mojej żony.

Doszło do tego, że żona nie chce słyszeć o seksie bez zabezpieczenia. Jest tak zdeterminowana, że nawet metody sugerowane przez Kościół są dla niej nie do zaakceptowania.

Ostatnio powiedziała mi, że gdy myśli o zbliżeniu, to od razu ma przed oczami salę porodową, a nie wyobraża sobie, żeby „musiała ponownie to przechodzić”. Przeraża mnie, że choć jesteśmy młodym, kochającym się małżeństwem, to nie możemy się cieszyć pełnią bliskości. Żonie też jest z tym źle, ale zapowiedziała mi kategorycznie, że mimo wszystko nie zdecyduje się na współżycie bez zabezpieczenia. Konsekwentnie obstaje przy swoim, a ja z kolei nie chcę się zgodzić na żadne formy zabezpieczenia. Bardzo proszę o radę.

 

Proszę się nie bać realizacji czarnego scenariusza: całkowitego zaprzestania współżycia seksualnego lub współżycia już zawsze z prezerwatywą oraz dylematów moralnych z tym związanych. Od porodu i cierpienia nim wywołanego minęło niewiele czasu. Lęk przed kolejnym dzieckiem nasilają przemęczenie, niewyspanie, reorganizacja codzienności. Destabilizacja życia seksualnego jest wpisana w ten etap Waszego małżeństwa. Proszę więc spokojnie czekać i trwać w postanowieniu niesięgania po antykoncepcję. Żona musi sobie wszystko na nowo poukładać, uspokoić się. Także zatęsknić za mężem, jego bliskością, co – proszę pamiętać – nie musi od razu oznaczać gotowości do podjęcia współżycia seksualnego.

Trzeba cierpliwie zachęcać żonę do obserwacji jej ciała, pomóc jej skonsultować wyniki (www.rodzina-naturalnie.pl). Trudności tego okresu to nie tylko kwestia nieradzenia sobie z metodami naturalnymi, ale – jak widać na Waszym przykładzie – problem egzystencjalny. Brak współżycia może się znacznie przeciągać, aż do czasu zaprzestania karmienia i uregulowania się cyklu, co rodzi, zwłaszcza u mężczyzn, duże trudności ze wstrzemięźliwością seksualną przez tak długi okres.

Gdy już nie będziecie mogli wytrzymać zbyt długiej abstynencji, to nie sięgajcie po prezerwatywę, ale pozostańcie ze sobą w przestrzeni stworzonej przez Waszą cielesność. Warto przy tym pamiętać o konieczności tworzenia warunków do podjęcia normalnego współżycia seksualnego. Przy ocenie moralnej należy brać pod uwagę kontekst, w jakim pojawiła się destabilizacja życia seksualnego, i cierpienie w sferze ludzkiej płciowości. Jest nim podjęcie decyzji uczestnictwa w stwórczej miłości Boga, która objawiła się urodzeniem kolejnego dziecka.

 

br. Ksawery Knotz


Podobne artykuły: